Groovesharki naszych czasów | tnjkbow

LOGOTo Nie Jest Kolejny Blog O Wszystkim


Groovesharki naszych czasów

No dobra, może jest nutka przesady w tytule ten ‘notki’. Przecież Grooveshark, to nadal nasze czasy. Jednak nie jest on już tak popularny, jak wtedy, gdy zawitałem na niego po raz pierwszy. Kiedy to było?… Hm, może rok 2009? Tak, chyba tak. Wtedy nie wiedziałem, czym jest Spotify! A przecież to coś na ‘S’ było pierwszym serwisem z muzyką, z którym bardzo się zaprzyjaźniłem! Pamiętam, że z Groovesharka nie korzystałem dłużej, niż pół dnia. I odszedł w zapomnienie. Ale… Potem przyszły zmiany na Facebooku.

I zaczęło robić się bardzo poważnie. Zmiana, o której wspomniałem, to nic innego, jak zakładka „Music” na ścianie Facebookowej, oraz wprowadzenie wsparcia dla zewnętrznych serwisów z muzyką. A więc – najpierw było oczywiście last.fm. Myślę, że od tego zaczynałem nie ja jeden pierwszy :) Jednak Spotify było tym, co od dawna chciałem mieć.

Ściągnąłem programik i słuchałem muzyki w nieograniczonym czasie! Nawet w Polsce, bo dostałem zaproszenie do serwisu. Wiecie… Do dziś żałuję tego, że nie wycisnąłem w tamtych czasach wszystkiego z tego serwisu i sprawiłem, że pośrednikiem między mną, a światem muzyki nadal pozostał last.fm. Spotify jako pierwszy taki twór miał dla mnie niesamowity potencjał i ciągnęło mnie do niego bardzo! Byłem gotów spędzić wieeele czasu nad połączeniem VPN, oszukaniem serwerów, że ja przecież mieszkam w UK, a nie w PL! W końcu przegrałem. W dupie mam za przeproszeniem słuchanie muzyki tylko przez jakiś czas. Plus reklamy. A w tym momencie, to już chyba nawet nie da się oszukać serwerów, że nie mieszkam w Polsce.

Nie mniej jednak Spotify jest dla mnie na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o ilość udostępnionej Internautom muzyki. Wieem, pewnie powiecie, że Grooveshark jest lepszy! Tak? Proszę Cię! Panuje tam taki syf, że brak mi słów. Nie! Ilość muzyki, jaka siedzi na serwerach Groovesharka nie kwalifikuje go na pierwsze miejsce w moim zestawieniu.

 

I po wielu dniach pojawił się Deezer. Z miejsca chyba warto, abym napisał, że po wypróbowaniu 15 dni Premium+ (za darmo jest, więc testować każdy może) postanowiłem, że kupię sobie za te piętnaście złotych opcję Premium na jeden miesiąc. Zobaczymy, z czym to się je dalej i czy dalej będzie mi się podobał tak, jak robi to teraz. Plusem Deezera jest nie tylko wygląd, lecz prostota w działaniu, a jednocześnie fajne zaawansowanie serwisu. Poza tym – od Spotify różni go to, że Deezer działa w przeglądarce, a plusik przy Premium pozwala słuchać muzyki w trybie offline w telefonie komórkowym za cenę mniejszą. 30 złotych miesięcznie. To chyba nie jest dużo, hm?

Życzyłbym temu serwisowi, aby się rozwijał. Ze ich statystyk wynika, że dostają całkiem sporo pieniążków! Policzmy! Załóżmy, że te 1.3 miliona subskrybentów (choć teraz na pewno jest ich więcej, na pewno!), to właściciele kont zwykłego premium, które kosztuje 5 funtów brytyjskich. To jest 6.5 miliona funtów miesięcznie. W Deezerze pracuje 74 ludzi. Niech każdy z nich dostaje po 2 tysiące funtów miesięcznie. To znaczy, że na pensje dla pracowników przeznaczane jest około 230 tysięcy funtów. Zostaje więc około sześć milionów i dwieście trzydzieści tysięcy funtów brytyjskich!

A ponieważ głupio mi „wyliczać” ich wydatki (no bo przecież nasze pieniądze – pieniądze subskrybentów – na pewno są dobrze wykorzystywane) – wierzę, że zarząd nie marnuje powierzonych im pieniędzy. W końcu udostępniają album Lany Del Rey, który przyciągnął mnie do tego serwisu i sprawił, że zauroczyłem się w tym głosie tak bardzo, jak niegdyś w głosie Adele. Ciężko mi stwierdzić, jak wiele z tych pieniędzy idzie na opłacenie serwerów. Ale myślę, że całkiem sporo. Nie mniej jednak umowy z wieloma wytwórniami powinny skutkować napływem masy muzyki!

No jejku! Łażę po Deezerze i natrafiam na stronę jakiegoś wykonawcy. Jednak nie ma żadnej muzyki oO Nosz kurna… Albo jeszcze ciekawiej – chcę przesłuchać jakąś płytę, bo akurat coś w dziale elektronicznym znalazłem – nie mogę, bo album nie jest dostępny w moim kraju. Obydwa te fakty bardzo mnie zasmucają i czuję się tak źle z powodu ich istnienia :( Nie mniej jednak niezwykle ciekawi mnie, co będzie dalej z tym serwisem. Mam nadzieję, że będzie rozwijał się prężniej, niż pozostałe, o których wspomnę dosłownie za momencik.

Zanim jednak o kolejnych serwisach – muszę pochwalić Deezera za wykorzystanie sekcji „Muzyka” na Facebooku. Naprawdę – bardzo mi się podoba zbieranie statystyk o mnie jako o odbiorcy muzyki. I naprawdę – nie mam nic przeciwko temu, gdyby dane o moim odsłuchu były zbierane, przetwarzane i publikowane w taki sposób, w jaki robi to Last.fm (do którego nota bene można scrobblować statystyki z Deezera <3 ). Jednak powiedzmy sobie szczerze – Last.fm, to dla coraz większej grupy ludzi przeżytek… I naprawdę nie warto, abym o nim pisał. I wiecie, co jeszcze? Chciałbym, aby Grooveshark potrafił wykorzystać potencjał Facebookowy. Teraz niby zbiera jakieś tam statystyki, no ale mogliby postarać się bardziej, prawda? (stan na 15 lutego 2012) :

Kontakt z Grooveshark na Facebooku mi się podoba. Dawno nie widziałem tak szybkich odpowiedzi i tak… Wyczerpujących?

Ciekawym serwisem z muzyką jest jeszcze MOG. Nazwa krótka i fajna. I nawet mi się podoba. Z tego, co zdążyłem zaobserwować – MOG to taki serwis, w którym wybierasz sobie „piosenkę początkową”, a potem, to albo układasz sobie listę kolejnych do odsłuchania, albo MOG wskazuje Ci utwory, których „powinieneś” odsłuchać. To tzw. funkcja „radio”, która dostępna jest w każdym wymienianym tutaj przeze mnie serwisie. Zaczęło się albo od Last.fm (co jest według mnie bardziej prawdopodobne) albo od Groovesharka (co jest bardziej prawdopodobne dla tych wszystkich ludziów, którzy mnie nie lubią i nie podzielają mojego zdania (kocham Was, macie do tego prawo)).

Jednakże – MOG jest ładny. A i domena całkiem fajna. mog.com. Takie… phii, takie o. Fajne ;) Prostota, to chyba najlepsze, co posiada ten serwis. Niestety o ilości muzyki nie bardzo mogę się wypowiedzieć, gdyż nie szperałem tak głęboko. Ale znalazłem Lanę Del Rey, więc bez żadnych przeszkód mogę polecić ten serwis! Słuchajcie w nim muzyki! Słuchajcie, słuchajcie! Słuchajcie! Aha, i jeśli uda Wam się zrobić tak, aby wysyłał ten serwis statystyki do Facebooka, to moglibyście dać mi jakoś znać ;)

Każdy na start dostaje tzw. konto „FreePlay”. Jak widać na załączonym wyżej screenie – po lewej stronie pod logiem „MOG” widnieje tak jakby pasek postępu. Ten pasek pokazuje ilość muzyki, którą możemy jeszcze przesłuchać w serwisie. Idea bardzo podobna do strategii Spotify, jaka jest aktualnie. Jednakże poziom ten możemy sobie w MOG doładowywać. Jak? To proste:

  1. przede wszystkim zapraszamy znajomych. Im więcej ich zaprosimy – tym więcej dodatkowego czasu odsłuchu muzyki w serwisie dostaniemy. To chyba dobry układ, prawda?
  2. okazuje się, że doładowanie muzyki odbywa się także poprzez „buszowanie” w samym serwisie. Im głośniej o nas – tym więcej dodatkowego czasu odsłuchu muzyki w serwisie dostaniemy. To chyba dobry układ, prawda?

Tak sobie myślę… W czasie tej notki chyba właśnie przekonałem się do serwisu muzycznego. Nie wykluczone, że jeśli pobawię się dłużej MOGiem, to może nawet zrezygnuję z Deezera? Kto wie? :)

Warto więc zapraszać znajomych i wspólnie z nimi „robić hałas” tak porządny, że być może administratorzy w podzięce przyznają dożywotnie konta premium ;)

Facebook mówi nam także, że integruje się z nim serwis Myspace. Szybko ominę ten serwis i opowiem o tym, o którym wiem najmniej. I właściwie nie zdziwi mnie, że nikt o nim nie słyszał. Mowa o serwisie, który nosi nazwę „Rdio”. Wydaje mi się, że to jakiś sprytny skrót od słowa „Radio”. Nie jest dostępny w Polsce, ale zostawiłem im swojego maila, co by mogli mnie powiadomić, kiedy będzie. I w sumie na tym mógłbym zakończyć.

Wiecie… Marzy mi się serwis, w którym nie będzie możliwości uploadowania własnej muzyki przez użytkowników. Marzy mi się serwis, w którym codziennie będzie dodawany jeden album muzyczny dla każdego gatunku dziennie. Taki, który jest świetnie zintegrowany z Facebookiem i resztą ważnych serwisów społecznościowych, które mają z muzyką choć troszkę wspólnego. Taki, który udostępnia API. Taki, w którym zatrudnieni są specjalni pracownicy dbający o poprawność zapisywanych tagów dla utworów na albumach. Marzy mi się serwis perfekcyjny. Czy kiedyś pojawi się taki?



Są komentarze! Dołącz do dyskusji :)

  1. Tom Slominski pisze:

    Ile w MOGu standardowo dostaje się czasu?

  2. @śk@ pisze:

    Hej ,super blog!:* Zapraszam na mojego
    weloveitpoland.wordpress.com/

    to równierz blog „o wszystkim” i byłoby ekstra jeśli odwiedzisz ,a jeśli odwiedzisz to przeczytaj,naprawde nie pożałujesz

  3. nikusia pisze:

    Jak możesz być tak nie czuły:)

  4. kazunarii pisze:

    Sprawdzałeś może już exfm? Taki darmowy lastfmowy player ;).

    • Konrad pisze:

      O! Jeszcze nie. To taka webowa wersja dodatku do Chrome o nazwie „Last.fm Free Music Player” ?

      • kazunarii pisze:

        Nie, nie. Żartuje, że to wyrób od twórców last.fm ale tak nie jest. Projekt z 2010 r. ale dopiero nie dawno go odkryłem. Ja na to mówię taki youtube, ale dla muzyki bez wideo. Przy tym łatwo tworzyć playlisty, znaleźć ciekawe zespoły po gatunku itd. Zarejestruj się, przetestuj, a sam będziesz wiedział czy wart uwagi jest ;).

  5. [...] razem z timeline. Zbiera zatem Facebook informacje o naszych odsłuchaniach. Niestety – wspomniałem (albo przynajmniej nakierowałem myśl) przy okazji pisania o Groovesharku (i jego podobnych [...]

Zostaw komentarz