Mam takie swoje zdanie, że last.fm (serwis, którym niegdyś podniecałem się bardzo, bo niegdyś miało to sens) powoli upada. Oczywiście jest to naturalne, ponieważ jeśli nic nie dzieje się w serwisie (nie ma nowości, zmian, nie ma życia ze strony zarządu sprawującego pieczę nad działaniem aplikacji), to umiera śmiercią naturalną. To naturalne.
Tutaj przychodzić może z pomocą Facebook, który wprowadził niedawno kilka nowości, o których gdzieś tam pisałem. Nie wiem już, czy tutaj, czy na fanpage, czy nie wiem, gdzie. Ale pisałem. Facebook jest niesamowity, o czym kiedyś pisałem na blipie.
Jest niesamowity, ponieważ ma potencjał, który można wykorzystać. Można? Hmm, raczej powinno się wykorzystać. Jest niesamowity, ponieważ programiści Facebooka są dla mnie magikami. Jednak to już moje osobiste przemyślenia. Może kiedyś podzielę się nimi. Wracając – temat last.fm. Myślę, że ratunkiem dla last.fm byłoby, gdyby Facebook po prostu kupił ten serwis.
Ale: czym jest last.fm? Otóż – last.fm to serwis, którego nie muszę chyba większości swoich czytelników (świetnie, że mnie czytasz!) przedstawiać. To nasza muzyczna biblioteka. Opiera się na tzw. „scrobblach”, czyli danych wysyłanych z niemal każdego urządzenia współpracującego z internetem na serwer, który te dane przetwarza nam na statystyki naszych muzycznych odsłuchań. To serwis, który pokazuje nam nasze muzyczne życie. I to jest fajne.
Facebook też coś takiego chce mieć. To jedna z tych nowości, które wprowadził całkiem niedawno, razem z timeline. Zbiera zatem Facebook informacje o naszych odsłuchaniach. Niestety – wspomniałem (albo przynajmniej nakierowałem myśl) przy okazji pisania o Groovesharku (i jego podobnych tworach), że serwisy inne, niż te „wspierane” przez Facebooka nie bardzo mogą podpiąć się pod zakładkę „Music”, więc tworzą własne, swoje. Najdalsza od ideału jest chyba zakładka samego Groovesharka. We wpisie, do którego wcześniej linkowałem zamieściłem zrzut z rozmowy z Groovesharkiem, w którym prosiłem o rozbudowane statystyki. Ciekawe, jak długo sobie jeszcze poczekam.
Na szczęście niedawno pojawiła się aplikacja dla Facebooka, która zbiera na Facebooku właśnie statystyki odsłuchań z Last.fm. Tak – to jest ta opcja, o której pisałem, że to coś, ten genialny pomysł, ten misterny plan – ma szansę uratować Last.fm. Na którym dawno mnie nie było. Z braku pomysłu oraz ze znużenia tym serwisem nawet scrobbler odinstalowałem. Tymczasem teraz możemy zbierać statystyki bezpośrednio do Facebooka za pośrednictwem last.fm. I fajnie. Oczywiście może wiązać się to z tym, że nie będę pojawiał się na last.fm nie częściej i nie rzadziej, niż teraz. Ale skoro mam wszystko w jednym miejscu – na profilu Facebookowym – to po co miałbym zaglądać w miejsca, na które nie muszę, prawda? No a plusem całej operacji jest to, że możliwość scrobblowania do last.fm ma większość szanujących się serwisów. Grooveshark, Deezer. I masa innych. Są nawet specjalne scrobblery dla przeglądarek internetowych. Jeden z nich pozwala na wrzucanie statystyk do last.fm z serwisu Google Music. No i oczywiście strona ze statystykami z last.fm na Facebooku jest ciekawa, rozbudowana.
Wygląda bardzo ciekawie, prawda? Wyglądem naprawdę może przypominać zakładkę „Music”. Czekam na więcej, oczywiście o ile się da ;) Minusem lastefemowej aplikacji Facebookowej jest to, że dane z last.fm ściągane są przez RSS udostępniany przez last.fm. To chyba jedyne możliwe rozwiązanie, jakiego mógł się podjąć ktoś, kto to robił. Nie wiem, nie bawiłem się API last.fm. Nie wiem. Ale wiemy natomiast, jak działa RSS i że nie jest tak, że działa natychmiastowo. Raczej nie ma z tym problemu, gdy odsłuchujemy na bieżąco. Ale jeśli nie odsłuchujemy przez 2-3 godziny, to na pierwsze pojawiające się na Facebooku statystyki musimy trochę poczekać. Ja maksymalnie 15 minut czekałem, co raczej nie jest tragedią. Ale skoro nie da się inaczej…
Byłoby ciekawie, gdyby kiedyś można było przenieść całą historię odsłuchiwań last.fm do Facebooka. Od 12 czerwca 2009 roku nazbierało się tego trochę ;)
Facebook może pomóc last.fm mimo, że wcale tego nie planował. Możliwości, jakie są dawane programistom sprawiają, że największy serwis społecznościowy świata ma niesamowity potencjał, który po prostu trzeba wykorzystać. Ktoś właśnie sprawił, że o last.fm może mówić się więcej, niż dotychczas. To co? Niedługo zmartwychwstanie fotka.pl ? :)
To Nie Jest Kolejny Blog O Wszystkim




Link do tej aplikacji na FB? Kilka jest w wyszukiwarce o tej nazwie, a więc nie jestem pewny. Przy okazji zapytam się jeszcze, bo pewnie będę miał z tym problem – jak to ustawić?
To jest ta oto wtyczka: https://apps.facebook.com/lastfm-og-scrobbler/
Nie będziesz miał z niczym problemu. Wpiszesz po prostu swój nick z Last.fm i zaczniesz słuchać :)
U mnie na Last.fm są strasznie stare statystyki. Ogółem na górze mam Ke$hę, pomimo że kilka miesięcy temu przerzuciłem się na alternatywny rock i dubstep…
Przestałam się bawić w Lasta, odkąd wprowadził opłaty. Jeszcze żeby wszystkim, ale tak naprawdę tylko niektórym krajom i się obraziłam. FB go ne uratuje. :)
To musiało być bardzo dawno, co?
U mnie last.fm przegrało, gdy nie pozwolili mi odsłuchiwać swoich ulubionych utworów.
Jakoś w 2009? Może pod koniec 2008. Strasznie się piekliłam o to. Konto mam nadal jako bibliotekę artystów, ale chyba nawet nie odsłuchałam darmowych utworów, które mi przysługują. Nie lubię gdy serwis pokazuje użytkownikowi, że się guzik liczy i że są lepsi i gorsi. Mówisz, że pomimo płacenia jeszcze ograniczyli odtwarzanie? Żal.
No właśnie, pewnie na przełomie lat 2008/2009, bo ja założyłem konto w czerwcu 2009 i już musiałem płacić. Oraz tak – płaciłem tylko po to, aby słuchać list odtwarzania oraz listy ulubionych utworów. Najpierw wyłączyli odsłuchiwanie list odtwarzania, a potem przyszło nam pożegnać się z listą ulubionych.